wtorek, 20 grudnia 2011

Alpine

Takiej dwójce trudno się oprzeć. I nie mam tu wcale na myśli skojarzeń z kobiecymi atrybutami. Otóż ulegliśmy urokowi dwóch modeli Alpine, które na pierwszy rzut oka zbytnio nie różnią się między sobą. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Wystarczy instrukcja obsługi i katalog, aby przekonać się, że to, co pozornie jest niemal identyczne wcale takie nie jest.

Jasne, że najprościej odróżnić oba „cedeki" po kolorze. Co ważne nie jest to jednak tylko kwestia gustu. Nawet, jeśli nam się podoba ciemniejszy panel zamiast srebrnego, a przy tym cenimy bogate wyposażenie będziemy mieli problem. Przynajmniej w kwestii CDA7894RB i CDA 7893R Alpine jest konsekwentne. Srebrny oznacza lepszy, zatem ceni srebrną barwę i dłuższą listę gadżetów będzie szczęśliwy. Pozostali też będą szczęśliwi, choć może nieco mniej. Skoro kolor się nie podoba, to może chociaż wyposażenie przypadnie do gustu... A powinno przypaść do gustu, bo jest naprawdę niezłe. Czym zatem można się szczycić? Przede wszystkim funkcją Bass Engine Plus. Za tą przydługą nazwą, kryje się pakiet fajnych gadżetów do regulacji brzmienia. W przeciwieństwie do niektórych rywali jest to prawdziwy zestaw funkcji, które naprawdę działają. Audiofilom przyda się zatem 4-ka-nałowa cyfrowa korekcja czasu oraz 3-po-zycyjna zwrotnica 12 dB/oktawę. Ponadto trudno wzgardzić przełącznikiem fazy sub-woofera, regulacją częstotliwości korekcji tonów niskich i wysokich oraz kontrolowanym wzmocnieniem subwoofera. Zatem jest tego sporo by wprawić w dobre samopoczucie. Skromnie przyznaję, że na co dzień bawiłem się jedynie sterowaniem wzmocnieniem subwoofera. Po krótkim obcowaniu zapomniałem natomiast o korekcji czasowej, która niejednego fana audio może ocalić z opresji, jeśli narzeka na akustykę auta